czemu tak trudno się porozumieć

Czemu tak trudno się porozumieć?

Mój blog zaczęłam od spraw związanych z byciem razem. Z byciem w związku. Pisałam głównie o tym, jak lepiej się porozumieć,jak budować dobry team partnerski. Oprócz postów udało mi się przeprowadzić także webinar w tym temacie. I padło na nim zdanie, że to co mówię to właściwie jest oczywiste. Tylko gorzej to zastosować w praktyce.

Sama mam poczucie, że gdyby mój główny przekaz dotyczący porozumienia można by streścić w kilku sformułowaniach, to wyglądałby on tak:

Zrozum sytuację swojego partnera,
uświadom sobie swoje potrzeby i Jego potrzeby,
usłyszcie się nawzajem,
szukajcie takiej drogi, sposobu na rozwiązanie, który dla Was obojga jest satysfakcjonujący
.

Nic szczególnego. Nic odkrywczego.

Skoro, to proste, to czemu tak trudno to wcielić w życie?

Do głowy przychodzi mi parę wyjaśnień. A dokładnie 5.

Traktowanie emocji jako wroga, a nie jak informacji

Na studiach i po nich uczyłam się o pozytywnych i negatywnych emocjach. Choć z założeniem, że wszystkie emocje są dobre. Ale jednak gdy pojawiał się smutek czy złość, chodziło o to, by się ich jak najszybciej pozbyć. Trochę czasu mi zajęło, aby zrozumieć, że to co się ze mną dzieje, to co dzieje się z drugim człowiekiem, emocje, jakie się pojawiają – to informacja. O tym,co dla osoby przeżywającej te emocje jest ważne. Gdy ktoś się złości i denerwuje , to o nim mówią jego emocje. Gdy ja się złoszczę i smucę, to z kolei informacja o mnie. I o tym, że przyczyny też jest we mnie. Denerwuję się, nie dlatego, że to On mnie zdenerwował. Denerwuję się, bo to mnie czegoś zabrakło, bo to mnie czegoś mi potrzeba, bo do dla mnie coś jest istotne.

Gdy uczucia, szczególnie te trudne w przeżywaniu, traktuje się jak wroga lub bierze się do siebie uczucia innych, biorąc odpowiedzialność ( lub ją przerzucając na inną osobę – czyli przyczyn emocji szuka się w kimś innym, nie w sobie) – to utrudnia zrozumienie siebie samej i Jego też.

Wejście w tryb przetrwania

To pojęcie poznałam razem z książką o samoregulacji dr Shankera “Self- Reg”. Można być albo w stanie przetrwania albo w trybie eksploracji, rozwoju, zwrócenia się w stronę innych i świata. Stan przetrwania to właściwie nic innego jak bycie w stresie, w poczuciu zagrożenia. Wtedy najważniejsze są własne potrzeby, własne przetrwanie. W stan ten wchodzi się, gdy przychodzi zmęczenie, gdy potrzeby nie są zaspokojone. Gdy nie radzimy sobie z wymaganiami otoczenia albo własnymi. W takim przeciążeniu trudno patrzeć ze zrozumieniem na drugą stronę w związku, na partnera. Bo w tym stanie liczy się zaspokojenie własnych potrzeb, patrzenie na siebie samego. Gdy moje potrzeby nie będą zaspokojone albo nawet niezauważone, gdy brak będzie sił o zatroszczenie się o siebie, trudno będzie też z empatią i zrozumieniem słuchać partnera.

Mówienie różnymi językami

Miałam jakiś czas temu spotkania z mamą dziewczynki. I obie mówiliśmy o wsparciu. Ja – że dobrze córkę wspierać. Ona – że to robi. A postępów zero. Córka jak wybuchła gniewem, złością, tak wybuchała. Mama jak była bezradna w tych sytuacjach, tak nadal była. Do czasu, gdy nie zaczęłam dopytywać , jak ona rozumie wsparcie. Co ona konkretnie robi? I wtedy okazało się, że mówimy zupełnie o czym innym!

Bardzo lubię myśleć o relacji osób w związku jak o spotkaniu osób z dwóch różnych światów. Które różnią się od siebie – w mniejszym bądź większym stopniu. Ale warto mieć świadomość, że te różnice są. I kryją się nawet za definicjami poszczególnych słów. Różnice w waszych językach sprawiają że inaczej wyrażacie zaangażowanie, inaczej rozumiecie swój udział w związku. Mimo że oboje mówicie po polsku. I to jest niczyja wina. Tak po prostu bywa, że wzrastając w różnych środowiskach budujecie sobie różne wyobrażenia, tego co można, co wolno, o czym można mówić, co dane rzeczy oznaczają. Każda rodzina wypracowuje sobie własny model, własny świat – bo tak akurat odpowiada to ich umiejętnościom radzenia sobie, takie możliwości mają dostępne, bo takie sposoby, taka wizja rzeczywistości sprawdzała się najlepiej.

Oczekiwania i wymagania

To mówienie różnymi językami o związku, o miłości, może sprawiać, że zaczynamy mieć różne oczekiwania i wymagania. Po to, by dopasować nasz związek do wizji związku, jaki mamy. Nic dziwnego! Skoro mamy założenie, jak wygląda dobra relacja – na podstawie tego, co pokazali nam nasi rodzice – to nic zaskakującego, że chcemy iść w taką stronę. I częstym oczekiwaniem jest takie, że to partner ma jakieś zadanie do wykonania, że to od niego zależy moje zadowolenie, szczęście. Skoro to od niego zależy, to należy tak działać, by on coś zrobił. Tyle, że on nie zawsze chce, nie zawsze słucha…

A gdyby przyjąć inne założenie? Jak takie, że

Partner nie jest od tego, by mnie uszczęśliwiać.

Tylko ja sama mogę być odpowiedzialna za moje szczęście?

Co takie założenie zmieniłoby w Waszej komunikacji?

Zakładanie winy

Ten powód wiąże się z poprzednim, bo można go podciągnąć pod oczekiwania. A na pewno pod coś, co się dzieje w głowie. W myślach.
 
Gdy perspektywa jest taka, że

Gdyby tylko on był inny.. Na pewno, byłoby inaczej, gdyby tylko On się zmienił…

 
to nie ma miejsca na pytanie Dlaczego? Nie ma miejsca na zastanawianie się „Ale o co chodzi? Co to Jemu daje, że on zachowuje się tak, a nie inaczej? Jakim swoimi potrzebom On mówi TAK?”.
 
Gdy szuka się winy, nie szuka się zrozumienia. A gdy nie ma zrozumienia, to ciężko jest się porozumieć i dogadać.
 

 

 
Co sądzisz o tych powodach? Może widzisz jeszcze inne zachowania, które utrudniają porozumienie? Podziel się nimi w komentarzu, aby łatwiej i innym było usunąć blokady w rozmowach!
Zaprojektowane przez Freepik

2 thoughts on “Czemu tak trudno się porozumieć?

  1. Ojj długo się docieraliśmy z moim narzeczonym. Każdy chciał coś ugrać na swoją korzyść. Z perspektywy czasu widzę, że ten czas był potrzebny, żeby lepiej się zrozumieć i zaakceptować swoje wzajemne słabości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *