Ile można zrobić w 5 minut?

Tak się zastanawiałam nad napisaniem postu podsumowującego rok 2017 i z planami na rok 2018. Ale jakoś nie mogłam się do niego zebrać. I wiem dlaczego. Z dwóch powodów.

Po pierwsze – trochę obawiałam się, jak to będzie, gdy publicznie zobowiążę się do pewnych rzeczy, a potem to się nie uda – bo nie wszystko mi się udaje, część planów mi nie wychodzi, bo sytuacja się zmienia i moje priorytety, albo pojawiają się kolejne, w które bardziej się angażuję.

Po drugie – te plany dotyczą głównie rozwoju mojej sfery zawodowej.

I tu pojawiała się moja refleksja, że choć rodzina jest dla mnie ważna, to mam wyrzuty sumienia, że brakuje mi czasu na bardziej aktywne czy bliskościowe spędzanie czasu. Dlatego post nie powstawał. Bo wolałam – gdy byliśmy u rodziny męża i miałam zdecydowanie więcej wolnego – wykorzystać ten czas na granie z dziećmi w gry, rysowanie, wspólne oglądanie bajek, przytulanie się. I czuję korzyści z tej decyzji. Głównie związane z odpoczynkiem. A także z pojawieniem się kolejnej myśli, że ten czas z rodziną wcale nie musi oznaczać organizowania nie wiadomo, jak wymyślnych zajęć. To często są bardzo proste rzeczy. A do tego nie wymagające wcale tak wiele czasu. Zauważyłam też, że moim dzieciom potrafi wystarczyć, gdy od razu coś z nimi zrobię, nasza zabawa może trwać kilka minut. A potem one radośnie zajmują się sobą. Dając mi przestrzeń też na moje zadania. Potem znowu oczywiście przychodzą, ale znacznie więcej zamieszania powoduje się, gdy każę im czekać, bo czymś jestem aktualnie zajęta.

Wyzwanie 5 minut bliskości

I stąd powstał mój pomysł na najważniejsze postanowienie noworoczne w tym roku. Najważniejsze, bo wiem, że będzie wykonalne. Tak więc, niniejszym postanawiam, że będę brać udział w całorocznym wyzwaniu 5 minut bliskości. Czyli, że przez co najmniej 5 minut dziennie będę w bliskim kontakcie z moimi dziećmi lub z mężem lub z samą sobą. Skoro to „tylko” 5 minut, to przecież tyle czasu mogę poświęcić. Odkładając na bok zmywanie, sprzątanie czy pisanie na blog, działania biznesowe. Prawdę mówiąc, moje wyzwanie jest aktywne już od ponad tygodnia i jestem zadowolona z rezultatów. Te 5 minut sprawia, że mam bardziej zaznaczony priorytet. Często to jest nie tylko 5 minut, lecz znacznie więcej, gdy np gramy w Monopoly lub w Dobble. Czasem te 5 minut jest pomnożone razy 3, gdy w jednym dniu jestem bardziej uważna na relację z sobą samą i z mężem. I widzę więcej bliskości w moich relacjach, że ona się jednak coraz bardziej pogłębia. Co będzie za rok? Jestem przekonania, że będzie jeszcze lepiej.

Ile można zrobić w 5 minut?

I jak się na tym zastanawiałam, to przez te 5 minut mogę:

  • skupić się na swoim oddechu
  • zobaczyć, co się dzieje z moim ciałem
  • nazwać swoje potrzeby
  • odpocząć
  • przeczytać coś ciekawego
  • przytulić dzieci
  • zagrać w karty, Dobble
  • poskakać na łóżku z dzieciakami
  • zrobić komuś masaż pleców
  • poczochrać
  • posłuchać z uwagą

i sporo innych rzeczy. Niby drobiazgów, ale przekładających się na głębiej, lepiej, bliżej. Miał rację ten, kto powiedział, że nawet słonia da się zjeść po kawałku! Pewnie nie myślał o relacjach, ale czy nie z takich małych gestów składa się budowanie więzi?

Rozwój rodzinny, osobisty i biznesowy

Rok 2017 mogę określić rokiem zmiany, działań do biznesu. Bardzo się na nim skupiłam, wiele zmodyfikowałam. Widzę postęp, z którego jestem zadowolona. Nieco gorzej, gdy myślę o czasie z rodziną. Teraz tu czuję potrzebę zmiany, zrobienia przestrzeni. Bez górnolotnych słów i wielkich postanowień. Oczywiście, nadal będę działać zawodowo, także online – już za kilka dni 11 stycznia organizuję webinar – ale z założeniem, że te 5 minut na czas dla siebie i moich bliskich uda mi się wygospodarować.

A jakie są Twoje postanowienia noworoczne? Planujesz jakieś większe zobowiązania?

10 thoughts on “Ile można zrobić w 5 minut?

  1. Raczej nie robię postanowień, zwykle o nich zapominam lub za mało się w nie angażuje. Lubię w przypływie weny tworzyć czy realizować jakąś myśl 🙂

  2. Aniu, tak jak piszesz postanownienia realizujemy z różnym skutkiem. U mnie zawsze z tym było kiepsko. Ja podszedłem do 2018 trochę inaczej, pomieszalem wiedzę zawodową i z tego roku zrobiłem projekt. Pierwszym elementem są dwie minuty dziennie tylko dla siebie, zaraz po tym jak wstanę i przed zrobieniem czegokolwiek innego. Postanowienia zrobiłem wg MoSCoW czyli cała lista to 100%, 60% to części, które muszę wykonać, 20% to rzeczy, które powininem zrobić, pozostałe 20% to część, która może będzie zrobiona. Co Ty na takie podejście? 🙂

    1. Witaj Michał – fajnie, że mnie odwiedziles! Ja zawsze lubiłam planować, a z realizacją było tak jak piszesz 😊 Mnie od kilku lat towarzyszy podejście Pani Swojego Czasu,w którym ustala się przede wszystkim priorytety. Każdego dnia określam na jakich maksymslnie 3 dzialaniach chcę się skupić. To bardzo mi uporzadkowalo dzień. I Twoje MoSCoW bardzo mi je przypomina. Rozszyfrujesz tylko ten skrót, bo mnie zaciekawił, a nie potrafię Ci rozgryźć?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *