Jak wychować męża?

Jak wychować męża?

Jak wychować męża? Inspiracje do tego artykułu dam mi post umieszczony pod moim poprzednim wpisem. Który mówił o tym, by męża traktować jak dziecko. Choć mowa była w nim o traktowaniu dziecka ze zrozumieniem, wychowaniu go w duchu RB ( rodzicielstwa bliskości ). Spodziewałem się jednak, że przez to skojarzenie “jak dziecko”, pojawić się mogą komentarze sugerujące próbę uzyskania większego wpływu na partnera. Czyli właśnie o wychowaniu go.

Jak albo czy? Dziecko wychowasz, a męża nie?

Słowo “wychowywać” jest dla mnie w tym kontekście bardzo ciekawe. Bo kojarzy mi się z wpływem. Jak wychować, czyli co zrobić, by mąż, partner był bardziej współpracujący? Chciał robić to, o co żona go prosi? Był bardziej zaangażowany? Słuchał, co się do niego mówi.

W tym znaczeniu “wychowywanie męża” dla mnie może oznaczać, że partner jest jest materiałem. Czymś do obróbki, do wyciosania. Stworzenia dzieła, czegoś nowego.

Wychowanie męża jest trudne. Tak jak wychowanie dziecka, gdy uważa się że drugiego człowieka można dowolnie zmieniać i kształtować jak glinę. Bo okazuje się, że to tworzywo wcale nie chce poddać się obróbce. ..

Więc może nie wychowywać?

A gdyby zmieniło się jedno słowo. Gdybyśmy to wychowanie wyrzuciły. I zamiast szukania sposobów na zmianę partnera, zastanowiły się czemu On jest oporny na sugestie? I zamiast jak “wychowywać” wstawić “zrozumieć” męża?

Wtedy warto zastanowić się, co daje Jemu ta sytuacja? Jakie on ma z niej korzyści? Czemu zmiana jest dla niego trudna? Czemu on miałby potrzebować tego czego od niego oczekujesz. Jak to się wpisuje w Jego wizje związku? Jak On na tym zyska? A co straci?

Na co masz wpływ?

Bardzo lubię to pytanie. Sama je sobie często zadaję, gdy czuję się bezradna. Wtedy bardzo pomocne jest dla mnie zatrzymanie się w mojej codzienności i zastanowienie się, co jest możliwe. Czasami pierwsza myślą jest, że na niewiele. A potem jednak przypominam sobie, że największy wpływ mam na siebie samą. Na to, jakie sposoby wybieram na uzyskanie tego, czego potrzebuję. Co robię ze swoimi emocjami, jak je traktuję. Nad swoją postawą wobec Niego, na ile widzę w nim drugiego człowieka, a na ile materiał do obróbki.

Rodzina i związek są jak sznur korali

Paradoksalnie, to, że zajmujemy się sobą, swoim podejściem może mieć bardziej uzdrawiający wpływ na związek. Choć dla mnie to wcale nie paradoksalne. Bo zgodnie z modelem, w którym pracuję, widzę rodzinę jako system relacji, łańcuszek więzi, która łączy wszystkich członków ze sobą. I każda zmiana pojawiająca się u danej osoby w rodzinie, ma znaczenie dla rodziny jako całości. I też trudniej wprowadzać zmiany w związku, rodzinie, gdy nie spojrzy się na ten układ jako system osób powiązanych, jako coś większego, co ma wspierać rodzinę w jej funkcjonowaniu, utrzymaniu stabilności i stałości.

Do czego właściwie Ci to potrzebne?

Gdy zdanie “Jak wychować męża?” zmienimy na szukanie zrozumienia, to wtedy jest też miejsce na przyjrzenie się Sobie Samej. Właściwie czemu chcesz Go zmieniać? Co ma Co dać inne zachowanie partnera? Czemu Ci na tym tak zależy? I czemu to jest tak istotne? Jaka będzie Twoja odpowiedź?


Potrzebujesz więcej współpracy? Chcesz działać z Nim wspólnie na rzecz stabilizacji finansowej?

Możliwe, że jedną z nich będzie to, byście razem współdziałali. Byście razem się angażowali. By On też widział, co dla Ciebie jest ważne. I o tym jak do Niego dotrzeć, co robić, by On zaczął słuchać, napiszę więcej w następnym tygodniu.

14 thoughts on “Jak wychować męża?

  1. 😘
    No to przechodzimy do zrozumienia;)
    Czasem z mężem rozmawiam o chyba właśnie moim (nie)rozumieniu go:) I przyjmijmy że jest to właśnie próba mojego zrozumienia a nie modelowania…Jeżeli chodzi o wkurzajace sprawy codzienne zawsze słyszę, ze proszę go o takie małe sprawy (dla mnie wielkie…bo ile można żyrandol wieszać 😉 i czy naprawdę nie można kubka pod samowyłączającą kawiarkę podstawić a ubrania trzymać w szafie😆) a babcia (moja) czy mama (też moja) proszą go o ważne (nie przeczę ) sprawy (naprawić , zainstalować, przywiercić, przeprowadzić, skosić, wyciąć, pomalować). Więc przyglądam się temu przez czas jakiś i zaczynam pojmować (ale to między nami😉) tu nie chodzi o wielkie sprawy…tu chodzi o to, ze on jest chwalony nawet jak nie dokończy od razu😅”Jak pięknie zrobił””Co by zjadł” „Niech się już nie przemęcza”😄
    To tak wygląda trochę …ze tworzywo poddaje się odpowiedniej obróbce…jeżeli będzie nagroda? Nie mam dzieci…Ale ciut mi się wydaje ze byłam dzieckiem chętnym dającym się kształtować wizjom rodziców, wtedy właśnie jak czułam ich zadowolenie aprobatę… (to taki powrót do tamtego posta:) raczej będę się jeszcze ciut upierać że dziecko ksztaltujemy my…męża ksztaltowali jego rodzice opiekunowie i środowisko . ..Ale teraz my jesteśmy jego środowiskiem a on naszym…więc chyba mądrze jest dac się modelować i modelować innych dobrze…

    Dziewczyno 😘 ty takie posty piszesz, ze człowiek ja na ogromną potrzebę (albo tak wychodzi) wielkich komentarzy .

    ps.zyranola na suficie powinien chcieć potrzebować…ewentualnie mu też jest ciemno 😉

    1. Dzięki SielskieM – Twoje komentarze bardzo fajnie się czyta! To, co mnie przychodzi do głowy, że nasz wpływ na innych jest jednak ograniczony. I jednak, aby zmiana się w mężu, w kimś innym się dokonała, to on sam musi w pewnym momencie podjąć decyzję o takiej zmianie. Cóż, środowisko może próbować modelować – pytanie, dlaczego im tak zależy? 🙂 A co do żyrandola – też tak myślę, że jak mężowi będzie za ciemno, to pewnie to się okaże najlepszą motywacją do montażu 🙂 Pozdrawiam!

  2. Klucz do udanego związku, jest w tym aby się wzajemnie słuchać i rozumieć. Jednostronne tzw. wychowywanie męża pod wymysły żony nie jest dobrym rozwiązaniem… Mój mąż sam mi powtarza, żebym mu przypominała o rzeczach, które ma zrobić i to robi. 🙂

  3. Myślę, że jakiekolwiek „wychowywanie” męża jest niemożliwe. Tak jak ja nie chciałabym, aby w związku ktoś mnie „wychowywał” tak też nie próbuję „wychowywać” męża. Po prostu trzeba do partnera podejść w odpowiedni sposób, poprosić o coś, tak przedstawić problem, aby sam uznał, że tak naprawdę naprawa cieknącego kranu, to jego pomysł, pochwalić za każdą najmniejszą nawet naprawę. Każdy lubi być chwalony. Niestety to najtrudniej robić, bo przecież często diabli nas biorą, że coś nie zrobione, a on tego nie widzi. Zapewniam jednak, że lepiej przemilczeć i poczekać, efekt będzie dużo lepszy. I atmosfera w domu też. Niestety są też tacy mężowie, których ani prośbą, ani groźbą się nie da zmienić, ale to już inna bajka.

    1. Tak Magia Numerologii, dokładnie tak samo myślę, zmienić, wychować się nikogo nie da, kto tego nie chce. A jak ktoś tego nie chce, to zawsze można się zastanawiać, czemu to dla nas Ważne i co zmiana miałaby oznaczać dla „naszego obiektu zmian”. Pozdrawiam

  4. Nie lubię słowa „wychowanie”. Jakoś tak blisko mu do kolejnego słowa „tresowanie”. Wszystko jedno, czy to mąż czy żona, to wychowując swojego partnera otrzymamy w zamian „dostosowanie”, ale to będzie ułuda, bo przez zbyt intensywne procesy wychowawcze może dojść do rozpadu.
    A tak ze wszystkim, co napisałaś się zgadzam i to co napisałaś dotyczy nie tylko relacji mąż-żona, ale też relacji z dziećmi i innymi bliskimi, z którymi żyjemy
    pod jednym dachem…

    1. Cześć hegemon, ja właśnie też pisząc ten wpis uświadomiłam sobie, że wychowanie przestaje oddawać moje myślenie o rozwoju dziecka. I sama o swoim rodzicielstwie myślę jako o wspieraniu, towarzyszeniu. I tak jak pisałam z poprzednim wpisie – z mężem jak z dzieckiem, jak z drugim człowiekiem…

    1. Witaj Agata – bardzo podoba mi się to sformułowanie, „pukać” – kojarzy mi się z zaproszeniem, chęcią spotkania, ale i szacunkiem, gdy ktoś jednak tych drzwi nie otwiera. Pozdrawiam!

  5. Ważne jest też mówienie o swoich uczuciach. O tym, co jest dla nas ważne, co nas boli, co nam przeszkadza i dlaczego. Nauczyłam się nie krzyczeć czy złościć na męża. Teraz tłumaczę mój punkt widzenia. Nie zawsze skutkuje, ale się staramy 😀

    1. Witaj Agnieszka, emocje są bardzo ważne, bo dają informację „dlaczego?, czemu to istotne, czemu to ma takie znaczenie?”. I to też jak dla mnie nie jest metoda na zmianę męża – że jak mu powiem, co mnie boli, to ON coś zrobi. Bo emocje to informacja o danej osobie. A w relacji warto popatrzeć na obie osoby na raz.I zrozumieć je obie na raz 🙂 Pozdrawiam!

  6. Im bardziej kobieta w związku idzie w stronę rodzica i pozwala sobie nawet myśleć w kategoriach „wychowywania” męża, tym gorsze skutki dla ich parnerstwa. Polecam patrzeć na relację przez pryzmat niektórych teorii psychologicznych i konsekwencji naszego „wchodzenia w Rodzica” oraz wpływu przeszłości na to, jak dziś funkcjonujemy w związku. Zerknijcie na moją stronę.

    1. Witaj Marta. Dokładnie – mogę powiedzieć czytając Twój komentarz. Jeśli wchodzimy w rolę Rodzica, to nie jesteśmy partnerem, a to ustawia związek w innej relacji. A link do twojego kursiku o rozliczeniu się z przeszłością przerzuciłam jako hiperłącze w Twoim imieniu. Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *