Jak zmienić związek, nie zmieniając męża?

Jak zmienić związek nie zmieniając męża?

Jak zmienić męża? Co zrobić, by bardziej słuchał, by zrozumiał, by bardziej chciał, by bardziej uczestniczył w życiu rodziny? Bardzo często spotykam się z takimi pytaniami. Zarówno od kobiet, które przychodzą na konsultacje, ale też i wśród znajomych. Ba, sama nawet je sobie zadawałam!

Powodów kłótni, nieporozumień może być wiele. To mogą być pieniądze, to może być podejście do wychowania dzieci. To może być każda rzecz, każda sprawa w jakiej się różnicie. A na pewno jakaś sprawa się znajdzie, bo przecież jesteście dwoma różnymi osobami.

GDYBY TYLKO ON BYŁ INNY

Gdy robiłam ankietę badającą zapotrzebowanie na kurs o finansach w związku, to pojawiały się takie odpowiedzi:

Gdy byłam sama nie miałam problemów z finansami i oszczędnościami. Teraz mamy.

W fejsbukowych grupach, w których jestem pojawiają się pytanie, o to, co zrobić, jak zmienić partnera, by nie wydawał, by był bardziej odpowiedzialny, by chciał, bo teraz nie chce.

Niestety, w sytuacji, gdy ktoś nie chce się zmienić, to jego zmiana jest niemożliwa.

Teraz możesz pomyśleć sobie.

“No to super. No to co mam zrobić?”

Co może się zmienić, skoro on zostanie taki sam?
Coś się musi zmienić!

I tu się z Tobą zgodzę. Coś może się zmienić.

JAK ZMIENIĆ ZWIĄZEK, NIE ZMIENIAJĄC MĘŻA?

Niektórzy opisują rodzinę jako sznur korali. Każdy paciorek połączony jest z innym sznurkiem więzi. Gdy zaczniesz poruszać jednym, inne ten ruch też odczują.

Jak zmienić męża?

Jak myślisz, na jaki koralik w rodzinie masz największy wpływ? Na który możesz zadziałać najbardziej skutecznie?

ZMIANA ZACZYNA SIĘ W TOBIE

Tak, na siebie! Na potwierdzenie tych słów przytoczę świetny cytat, jaki znalazłam na fanpage “My na swoim”

„Faceta nie zmienisz. Możesz zmienić faceta, ale to nic nie zmienia”

Bo nie chodzi tu o niego. I nie do końca chodzi tylko o Ciebie.

Chodzi o WAS. To, czego doświadczacie, te nieporozumienia, kłótnie – to związane jest w waszą relacją. Tym, jak siebie rozumiecie, słuchacie, na ile macie przestrzeni dla siebie samych, dla związku. Od waszego współdziałania. Tego, jak na siebie wpływacie.

A skoro Tobie jest trudniej z tym, co się dzieje w Waszym związku, to masz też więcej energii (jaką niesie frustracja) do działania. Do zastanawiania się, jaki jest Twój udział w waszym partnerskim tańcu. Spojrzenia, co możesz robić inaczej. Na to masz wpływ. Tu możesz coś zmienić. Możesz zastanowić się nad sobą, nad swoja postawą. Tym, jak ty działasz na partnera.

I czy nie warto popatrzeć na Niego z nowej perspektywy.

Cytując Thomasa Gordona:

“Kiedy ludzie nie chcą się zmienić, na ogół nie ma sensu bombardować ich dalszymi komunikatami JA; trzeba raczej szybko przejść do aktywnego słuchania”

Może myślisz: Ja też wcale nie chcę się zmieniać! To wcale nie jest moja wina!

Tak, to nie jest Twoja wina.

Bo to nie jest opowieść o winie.

To nie chodzi o to, by ktoś był pokonany i zrezygnowany.

Taki układ nie jest dobry dla nikogo. Układ, w którym tylko jedna strona zwycięża, oznacza, że ktoś przegrał. Że ktoś coś stracił.

A można też inaczej.

Oboje możecie dostać, to co potrzebujecie. Oboje możecie być nadal numerem 1 w waszym związku.

Dbając o wzajemny szacunek, zaciekawienie się swoimi różnicami. Traktowaniem siebie nawzajem jak nieznany ląd, krainę wartą odkrycia. Podejściem do różnic, nawet do pojawiających się kłótni, jak do możliwości rozwoju, dowiadywania się nowych rzeczy o sobie. Szukając różnych opcji i rozwiązań spornych spraw. Pamiętając o tym, co Was połączyło i nadal łączy.

Źródło zdjęcia: Pixabay

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *